Nie z kompletu

Nie z kompletu

Był wypadek i moją drogę zamknięto na klika godzin.

Na szczęście niedaleko mieszkała A.

Zadzwoniłem do niej.

– Jestem teraz przejazdem, niedaleko ciebie.

– I co w związku z tym?

– Mówiłaś, że mam cię obowiązkowo odwiedzić.

– Myślałam, że nigdy nie przyjedziesz… A co cię do mnie sprowadza?

– Powiedziałbym, że tęsknota za piękną koleżanką, bo to najbardziej. Ale jest też pretekst. Był wypadek na autostradzie i teraz mam godzinę do dwóch, nim to odblokują.

– Byś się wstydził… – rzekła karcąco. – Ja przecież nie jestem na godziny!

Aż zarumieniłem się na tę myśl! A. była bardzo sexy.

– Mnie, szanowna pani, wystarczy… hm… 5 minut!

Usłyszałem, jak chichocze.

– Jeśli tak, przyjedź. Tylko podam ci adres firmowy. Zobaczysz moją cukiernię. Kawę ci zrobię.

– A ciastko?

– Jeśli zostało coś ze sprzedaży…

Znaliśmy się od dawna, ale nie widzieliśmy 3 lata. Na studiach mieszkaliśmy razem przez rok. Bardzo mi się podobała, ale oboje byliśmy w związkach i wszystko, co między nami, skończyło się na „fantazjach”.

Myśl o cukierni ucieszyła mnie, chociaż nie zachwyciła. Dobrze, bo kawa i coś na ząb.

Ale myślałem, że pogadamy… Pożartujemy… A tu firma!

Miałem nadzieję, że będzie mało klientów.

Gdy przyjechałem, drzwi były zamknięte. W środku ciemno.

Zapukałem.

– Wchodź – rzekła, wciągając mnie do środka za rękę.

Uścisnęła mnie, bezceremonialnie. Czułem przez koszulę jej cycki.

Zawstydziła mnie.

Aż krępowałem się ją objąć.

Tak, oczarowała mnie. Słodkie aromaty, półmrok i te zjawiskowe cycki.

– Jak widzisz mam nadgodziny – rzekła, poprawiając fartuch.

Czułem, jak mój członek twardnieje.

– To chyba się cieszysz, że firma ma klientów? – udawałem neutralność.

– Tak i nie. Jedna pracownica dziś chora. Druga wczoraj miała wieczór, a dziś wolne. Wszystko spadło na mnie… Nieważne.


– Pójdziemy na tył – rzekła. – Bo jak tutaj zapalę światło, będzie nas widać na całej ulicy...

Gdy odwróciła się, dostrzegłem w półmroku, że pod fartuchem ma tylko bieliznę!

Szedłem bez słowa. Miałem wrażenie, że moje serce tak bije, że słychać je na głos!

– Zawsze tak się ubierasz do pracy?

– Fartuch czasami tak.

Złapałem ją za sznurek od stringów.

– Majtki są z zestawu z fartuchem?

– Chyba nie pasują… Wiem… Nie z kompletu.

– Inny kolor – zgodziłem się.

– A jak zdejmę!? – odparła. – Będzie pasować?

– Sprawdzę – rzekłem rozpinając spodnie. – Odwróć się tylko i lekko nachyl.

Przesunąłem je na bok.

Była mokra.

Wszedłem w nią, aż jęknęła.

– Pasują jednak te majtki – szepnąłem. – Można zostawić.


©

Piątek, 21 kwietnia 2017

Ocena artykułu:

Ilość ocen: 1, średnia 5.

Zaloguj się, aby ocenić.

Napisz pierwszy komentarz!

  • Wygraj bon jaTM o wartości 100 zł!

    Co miesiąc losowanie kolejnej nagrody. Zapoznaj się z warunkami!

  • Baw się i pisz, co myślisz!

    Komentarze pomagają nam tworzyć bardziej interesujące treści. Dzięki nim wiemy, na co mamy zwrócić większą uwagę.

Napisz komentarz

Chcesz mieć własny awatar (obrazek) i pseudonim?
Utwórz konto i profil na forum jaTM!

Mogą Cię zainteresować

Okno na nieznajomego

Zapomnij o konwenansach. Co się dzieje, gdy mijasz bardzo atrakcyjną osobę? Co gdy interesuje się tobą? Przyznaj się... Oczywiście myślisz o „stałym” partnerze?

Szczęśliwy dzień

Idziemy do przodu. Dzieci rodzi się coraz mniej. Stajemy się coraz nowocześniejszym lecz starszym społeczeństwem. Może dzieci już się przejadły?